Kilka myśli z podróży o poszukiwaniu sensu i pustce

Jadąc pociągiem na trasie Warszawa-Iława, modliłam się cichutko, czekałam na słowo od Boga, myślałam o niespodziankach, jakie czekają na mnie u celu podróży. Wiedziałam, że jadę do Iławy z określoną misją. Pogrążona w myślach zerknęłam na mężczyznę, siedzącego przede mną po drugiej stronie przejścia. Moją uwagę zwrócił tytuł rozdziału czytanej przez niego książki, który brzmiał: „Pustka egzystencjalna”. Wytężyłam wzrok chcąc wgłębić się w treść rozdziału. Autor książki próbował w sposób naukowy wyjaśnić poczucie pustki wewnętrznej. Kolejne rozdziały nie pozostawiły we mnie złudzeń – „Sens życia”, „Sens miłości”, „Istota egzystencji”.

Zdałam sobie sprawę z tego, że człowiek, który nie zna Boga poszukuje sensu, nie wiedząc, że jedyne co ma w życiu sens to Jezus i relacja z Nim. On jest sensem życia, miłością i istotą egzystencji :) Jest odpowiedzią na wszystkie pytania tego mężczyzny i innych ludzi, których spotykamy każdego dnia.

Gdy widziałam tytuły kolejnych rozdziałów, czytanej przez niego książki, bardzo zasmuciłam się w duchu. Dotarło do mnie z całą mocą, że ten mężczyzna z Pendolino jest jednym z milionów ludzi, którzy pytają o sens tego wszystkiego, którzy być może, tak jak ja kiedyś, czują pustkę, wynikającą z tęsknoty za czymś nieznanym. Zostaliśmy stworzeni by mieć relację z Bogiem i bez Niego nie jesteśmy w stanie być prawdziwie szczęśliwi i żyć zwycięskim, godnym życiem bez lęku. Użaliłam się nad ludźmi, którzy nie znają dobrego Boga. Naszym zadaniem jest opowiedzieć im o Jezusie.

Podczas pakowania rzeczy na podróż dostałam myśl, żeby zabrać dodatkową Biblię, bo ktoś jej będzie potrzebować. Już w pociągu dowiedziałam się dla kogo był ten dodatkowy egzemplarz. Na pierwszych stronach napisałam, że znajdzie w niej odpowiedzi na wszystkie pytania, dopisałam krótkie świadectwo i z uśmiechem wręczyłam ją mężczyźnie. Obawiałam się trochę Jego reakcji, bo bywają one różne. Uśmiechnął się ciepło i przyjął podarunek. Najcenniejszy podarunek, jaki mógł ode mnie otrzymać.

Nie zawsze tak jest, że widzę, to co powinnam widzieć i nie zawsze daję się prowadzić Duchowi Świętemu. Po dwóch latach w wierze, wciąż uczę się posłuszeństwa, wytrwałości w modlitwie i zaufania. Dopiero zaczynam zauważać jak bardzo jest to ważne. Ludzie, których spotykamy giną i nic w ich życiu się nie zmienia, gdy my jesteśmy letni. Ta sytuacja z podróży wryła się z tym przesłaniem w moje serce.

15 Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
16 A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust. (Jana 3)

Musimy zdać sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka wynika z naszego poznania. Jeśli znamy Boga, ale trzymamy Prawdę tylko dla siebie, jesteśmy winni. Jeśli my będziemy letni, kto opowie ludziom o Jezusie, o Jego ofierze za nas i o tym, co tak na prawdę dla nas zrobił? Od kogo dowiedzą się jak wspaniałe jest życie z Jezusem, kto powie im, że On żyje, prawdziwie ich odkupił i chce mieć z nimi relację? Kto złoży świadectwo o wspaniałym Bogu, który naprawia życia, uwalnia od nałogów, chorób i wszystkiego, co w naszym życiu jest złe?

Pamiętasz jak było z Tobą przed nawróceniem? Ja ukrywałam przed światem to, co naprawdę czułam. Ludzie noszą maski, dlatego nie patrzmy już na to, co zewnętrzne. Wierzmy Biblii, która mówi, że osoby, żyjące bez Boga nie znają prawdziwej radości, są pełni lęków i nie wiedzą dokąd zmierzają.

„Wesele bezbożnych trwa krótko, a radość bezecnych jest chwilowa” (Job 20,5)

„Bezbożny żyje w trwodze po wszystkie dni i tylko niewiele lat wyznaczono ciemiężcy.” (Job 15,20)

„Gdyż Pan troszczy się o drogę sprawiedliwych, Droga zaś bezbożnych wiedzie do nikąd.” (Ps 1,6)

„Bezbożny ma mnóstwo cierpień, kto zaś ufa Panu, tego łaska otacza.” (Ps 32,10)

„Droga bezbożnych jest jak ciemna noc; nie wiedzą, na czym mogą się potknąć. (Przyp 4,19)

Tylko Ewangelia może ich uratować, dlatego stań do walki, bądź żołnierzem Bożej armii i walcz. Walcz o każdą duszę, bo „gdy umiera człowiek bezbożny, to kończy się wszelka nadzieja.” (Przyp 11,7)